środa, 19 listopada 2014

Razowiec bananowiec

Jakoś nie miałam szczęścia dotychczas z bananowymi omletami, bo wiecznie w ramach prób coś mi się rozpadało albo przyklejało.. ale ten się udał! I był pyszny.
Bez dosładzania jest idealny, banan zdecydowanie "robi robotę" w tej materii.
Dla przełamania u mnie jak zwykle lekko kwaskowy jogurt naturalny, a do tego polecam ulubione bakalie lub świeże owoce jako dodatek.
No i razowy - wiadomo - energia na dłużej :-)

A przy okazji - razem z Karolem z eko sklepu przygotowaliśmy dla Was specjalną zniżkę na zakupy!
7% rabatu na wszystkie produkty (oprócz już przecenionych) ważny do końca listopada!
Wystarczy przy zamówieniu podać koda promocyjny - 7FITDF14






Razowy omlet bananowy

  • 1 duże jajko + 1 białko jaja
  • 15 g mąki razowej (pszennej lub np orkiszowej)
  • 1 płaska łyżka mielonego siemienia lnianego
  • 1 płaska łyżka mąki migdałowej lub mielonych orzechów
  • szczypta soli
  • 1 dojrzały banan (ok 90 g po obraniu)
  • 2-3 łyżki jogurtu naturalnego
  • opcjonalnie bakalie do posypania




Banana ucieramy na papkę (na małych oczkach tarki).
W misce roztrzepujemy jajko i białko, dodajemy rozdrobniony owoc, siemię lniane, razową mąkę oraz mąkę migdałową (lub mielone orzechy).
Całość dokładnie mieszamy i wylewamy masę na bardzo mocno rozgrzaną patelnię.
Smażymy pod przykryciem (na małym ogniu) po około 2 minuty z obu stron

Gotowego omleta nakładamy na talerz, polewamy jogurtem naturalnym i opcjonalnie posypujemy bakaliami (ja użyłam jagód goji, jak również zostawiłam mały kawałek banana, pokroiłam w plastry i  również ułożyłam na wierzchu).






czwartek, 13 listopada 2014

Kasza bulgur z pieczonymi warzywami i wędzoną Newellą

Po naturalnej Newelli wzięłam się za testowanie jej wędzonej wersji.
Gdybym wąchała produkt z zamkniętymi oczami to postawiłabym zapewne wszystkie pieniądze,
że to oscypek! Jednak w smaku jest dużo łagodniejsze niż wspomniany serek, zaledwie lekko słone.
Szczerze mówiąc przypomina mi trochę wędzone tofu, jeżeli ktoś z Was miał okazję próbować.

W składzie poza jajem nic zdrożnego, woda, sól i naturalne roślinne aromaty :-)
Jeżeli lubicie wędzone produkty, to na pewno Wam przypasuje - choćby do kanapki czy makaronu.
Newelle znajdziecie w dużych sklepach Tesco w cenie 7,99, jeżeli będziecie mieli okazję, to warto spróbować, ostatnio mam TAK mało czasu, że ze 2 razy uratowała mój obiad ;-)
Osobiście dokonując wyboru przy sklepowej półce zdecydowałabym się na naturalną wersję produktu, bo jest jednak dużo bardziej uniwersalna i mniej zobowiązująca, nada się na prawdę do wszystkiego.









Kasza bulgur z pieczonymi warzywami i wędzoną Newellą
  • 50 g kaszy bulgur
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 80 g wędzonej Newelli
  • 1 średnia marchewka
  • 10 centymetrowy kawałek cukinii (ok 80g)
  • 2 średnie pomidory lub 100g gęstego, domowego przecieru z pomidorów
  • 2 łyżeczki oregano
  • świeżo zmielony pieprz
  • 1/2 łyżeczki curry
  • 1/2 łyżeczki łagodnej papryki




Marchew kroimy w słupki i wykładamy na blaszkę z papierem do pieczenia, wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200'C na 10 minut, a następnie dokładamy tak samo pokrojoną cukinię i pieczemy kolejne 10 minut. Na koniec układamy obok plastry Newelli i zostawiamy jeszcze na 2-3 minutki, żeby białko się zagrzało.

Pomidory zalewamy wrzątkiem na 2-3 minuty, ściągamy skórkę, wycinamy środki i kroimy bardzo drobno, dodajemy oregano (oczywiście najlepiej świeże :-) ), odrobinę curry i świeżo zmielonego pieprzu i szczyptę soli. Całość mieszamy i podgrzewamy na patelni.
Świeże warzywa możemy zastąpić gotowym domowym puree z pomidorów.

Kaszę bulgur zalewamy 250 ml wrzątku, dodajemy sól i gotujemy na małym ogniu pod przykryciem około 10 minut po czym odstawiamy do całkowitego wchłonięcia wody.
Do przygotowanej kaszy dodajemy odrobinę łagodnej papryki, dokładnie mieszamy i wykładamy na talerz.

Na środku talerza robimy mały "dołek" w kaszy, nakładamy do niego przygotowany "sos" pomidorowy, a nad nim układamy upieczone warzywa i plastry Newelli.



------------


poniedziałek, 10 listopada 2014

Komosa ryżowa z kurczakiem, brokułami i suszonymi pomidorami

Idąc zasadą, że jak się dobre rzeczy doda do innych dobrych rzeczy to wyjdzie coś bardzo dobrego, stworzyłam niedawno ten o to szybkościowy przepis obiadowy z użyciem komosy ryżowej, która gdzieś utknęła mi na tyłach jednej z szafek kuchennych, a z nich chyba niedługo wszystko się wysypie.. praca w mojej mikro kuchni robi się co raz bardziej ekstremalna!

Niski indeks glikemiczny, przyjazny stosunek białek, tłuszczów i węglowodanów i swoboda modyfikacji składników na pewno przekonają parę osób do tego dania.
Wiem, że komosa do najtańszych węgli nie należy, ale rozpowszechniła się na tyle, że raz na jakiś czas można sobie pozwolić na ten orzechowy posmak, który można wykorzystać w setkach dań :-)






Komosa ryżowa z kurczakiem, brokułami i suszonymi pomidorami


  • 45 g czerwonej komosy ryżowej
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 120 g brokułów
  • 120 g piersi z kurczaka
  • 1/3 małej cebuli
  • 2-3 łyżki sosu pomidorowego
  • świeżo zmielony pieprz
  • 3-4 suszone pomidory
  • kilka zielonych oliwek
  • świeża bazylia (kilka listków)
  • jogurt naturalny lub dowolny sos jogurtowy




Kurczaka kroimy w kostkę, nacieramy pieprzem i odrobiną soli. Mięso wkładamy do małej miseczki i dodajemy sos pomidorowy, mieszamy, a następnie na godzinę wkładamy do lodówki - możemy też przygotować drób dzień wcześniej.
(jeżeli nie mamy domowego sosu pomidorowego to możemy po prostu natrzeć kurczaka ulubionymi ziołami lub alternatywnie np dodać musztardy)

W lekko osolonej wodzie gotujemy komosę przez około 20 minut, następnie odcedzamy.
Równocześnie w osobnym garnku gotujemy (wedle uznania z solą lub bez) brokuły - wkładamy je do gotującej się już wody na zaledwie 4-5 minut.

Przygotowanego wcześniej kurczaka podsmażamy na patelni bez tłuszczu wraz z cebulką, w razie potrzeby podlewamy odrobinę wodą.

Mięso oraz różyczki brokułów łączymy z ugotowaną komosą, dodajemy pokrojone suszone pomidory, poprzekrawane w pół oliwki oraz posiekane zioła.
Całość dokładnie mieszamy i podajemy z jogurtem lub sosem jogurtowym np czosnkowym.





Przy okazji kolejnego bezglutenowego przepisu chciałabym zaprosić Was serdecznie na mój wykład o celiakii i diecie bezglutenowej połączony z mini warsztatami i degustacją - gościć nas będzie warszawska kawiarnia Mówisz Masz na mokotowskiej, a zapisy trwają do 16 listopada! :-)
Szczegóły tu:





poniedziałek, 3 listopada 2014

Nowy produkt na rynku - Newella!

Dziś mam dla Was trochę inny post, taki z cyklu "sponsorowanych".
Dostałam propozycję przetestowania nowego produktu wchodzącego na nasz rynek, a że wydaje mi
się być ciekawym i przydatnym, szczególnie dla niektórych grup odbiorców, to stwierdziłam, że zaryzykuję i nawet powiem Wam, że całkiem miło się zaskoczyłam.

Produkt o którym mowa to Newella - gotowe do spożycia, "ścięte" białko jaja kurzego.
Białko poza solą nie posiada żadnych dodatków, a stosunkowo długą datę ważności zawdzięcza próżniowemu opakowaniu.

Bałam się trochę, że Newella będzie bez smaku, ale produkt w pełni posiada charakterystyczny aromat białka jaja kurzego i jest moim zdaniem bardzo funkcjonalnym dodatkiem do wielu potraw,
a nawet po prostu do kanapek jako źródło białka.

Produkt pakowany jest jak już wspomniałam próżniowo, kształtem przypomina kostkę masła a w konsystencji najbliżej mu moim zdaniem do mozzarelli.

Marzyło mi się zawsze, żeby w sklepach dostępne było białko w kartonikach - bo nie lubię wyrzucać żółtek, a chętnie przygotowywałabym sobie więcej omletów z przewagą samego białka, no bo taki placek z 3 żółtkami jest już dość obciążający.
Może kiedyś się doczekam, a tym czasem myślę, że Newellą zainteresują się sportowcy spożywający dużą ilość białka, a unikający tłuszczów zwierzęcych, no i wszystkie osoby, które muszą unikać cholesterolu czy też po prostu nie mają czasu i chętnie użyją "gotowca", który nie zawiera zbędnych dodatków.

Sami możecie spróbować na degustacjach w wybranych sklepach Tesco > klik  podczas kolejnych 3 weekendów!




Nowy produkt na rynku - Newella!
  • 200 g brokułów
  • 100 g kalafiora
  • 1/2 średniej cebuli
  • 1 łyżka mielonego siemienia lnianego
  • 1 łyżka posiekanej natki pietruszki
  • spora garść świeżych liści bazylii
  • 400 ml wody
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/3 łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu
  • 1 mały ząbek czosnku
  • 1 łyżka prażonych pestek z dyni
  • 50 g naturalnej Newelli




Do gotującej się wody wrzucamy kawałki brokuła i kalafiora, dodajmy pokrojoną w plastry cebulę, oraz posiekaną natkę pietruszki.
Warzywa gotujemy około pół godziny na małym ogniu, dodajemy sól, pieprz oraz czosnek.
Gdy wszystkie składniki będą już wyraźnie miękkie, dodajemy sporą garść świeżych liści bazylii oraz siemie lniane, całość blendujemy dokładnie na jednolity krem.

Zupę podajemy z podprażonymi pestkami dyni oraz Newellą pokrojoną w kostkę.





Pojawią się jeszcze na pewno propozycje z tym produktem, skosztujcie sobie na degustacjach w tesco i dajcie znać co myślicie! :-)
Tak przy okazji, to na durszlaku jest też newellowy konkurs ze świetnymi nagrodami > klik


sobota, 1 listopada 2014

Pieczony kurczak z warzywami na musie jaglano - kalafiorowym

Muszę się Wam pochwalić (jak zawsze zresztą nieskromnie to czynię w takich przypadkach), że poniższe danie wyszło mi wyjątkowo pysznie!
Już dawno się do niego zabierałam, ale że do najkrótszych czasowo w przygotowaniu nie należy,
to trochę mi zeszło, zanim się zmobilizowałam i znalazłam odrobinę więcej wolnego czasu.

Chciałam również w tym miejscu odpowiedzieć na zadawane mi często pytanie - tak jem gluten :-)
Kasza jaglana jest jednak ostatnio moją nową miłością i spore jej ilości przewijają się w moich daniach.

Ten przepis możecie oczywiście modyfikować używając innych warzyw, np obecnie dyni czy bakłażana - na pewno również wyjdzie pysznie, a warto korzystać z sezonowych warzyw :-)





Pieczony kurczak z warzywami na musie jaglano - kalafiorowym
Przepis na 1 porcję

  • 40 g kaszy jaglanej
  • 100 g kalafiora
  • 1 mały ząbek czosnku
  • 2/3 łyżeczki soli do gotowania kaszy

  • 120 g piersi z kurczaka
  • garść liści bazylii
  • 1/2 dużego pomidora
  • 1/3 czerwonej papryki
  • 1/2 małej cebuli
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 1/3 łyżeczki ostrej papryki
  • 1 łyżeczka suszonej bazylii
  • 1/2 łyżeczki przyprawy garam masala



Kurczaka kroimy w paski i nacieramy odrobiną soli oraz ostrej papryki, posypujemy bazylią i odstawiamy na godzinę do lodówki.
Po upływie 60 minut wrzucamy mięso do woreczka do pieczenia, dodajemy ćwiartki pomidora, paprykę pokrojoną w paski, świeże liście bazylii oraz cebulę (piórka, plastry).
Wszystkie składniki w woreczku posypujemy przyprawą garam masala, zawiązujemy i wkładamy na 30 minut do piekarnika nagrzanego do 180'C.

Kaszę jaglaną opłukujemy, zalewamy wrzątkiem (przy tej ilości kaszy około 250 ml), dodajemy sól i gotujemy na małym ogniu pod przykryciem około 10 minut, a następnie odstawiamy i czekamy aż kasza wchłonie cały płyn.
W między czasie gotujemy kalafior do miękkości, odcedzamy.
Kaszę i kalafior wraz z czosnkiem blendujemy na głodki mus, który nakładamy do głębokiego talerza/miseczki.

Gdy mięso z warzywami już się upiecze, odlewamy z woreczka nadmiar wody i przekładamy jego zawartość na przygotowany mus jaglany, danie podajemy w towarzystwie świeżych ziół :-)




Nie dajcie się zwieść małej ilości kaszy jaglanej.. danie jest bardzo sycące :-)

ps. Pamiętajcie o KONKURSIE !


sobota, 25 października 2014

40 000 fanów, a zatem konkurs!

Hurra!
Udało się! 
Po prawie 3 latach blogowania i 320 przepisach udało mi się przekonać do Dietetycznych Fanaberii 
ponad 40 tysięcy osób!







40 000! Wiecie jaki to tłum? 
Uświadomiłam to sobie ostatnio kibicując naszym na narodowym, rozglądnęłam się i stwierdziłam, że jakby tak usunąć ze dwa sektory, to właśnie tyyyyle ludzi śledzi DF! 
Cudownie, cieszę się bardzo, wszystkim dziękuję za zaufanie i ryzykowanie wraz ze mną w kuchni, mam nadzieję, że jeszcze wiele smacznych i lekkich propozycji będzie mi dane Wam wymyślić :-)

Tak jak wspominałam na facebooku i w ostatnim poście, mam dla Was z tej okazji konkurs z fajnymi nagrodami ufundowanymi przez zaprzyjaźnione ze mną firmy :-)


     

 


A więc przejdźmy do owych nagród!
Miejsce pierwsze - Ceramiczna patelnia grillowa od BALLARINI > tutaj
oraz konsultacja dietetyczna z pełną analizą skłądu ciała od CEZiS > tutaj
Miejsce drugie - Cudowny masaż olejem kokosowym dla dwojga od MYMASUJEMY > tutaj
Miejsce trzecie - Zestaw do pieczenia ciast od BALLARINI > tutaj
Miejsce czwarte - Bon o wartości 100 zł z darmową przesyłką w eko sklepie Fitness Food

Zadanie?
Przygotować dowolny przepis z Dietetycznych Fanaberii i wykonać zdjęcie w klimacie Halloween (dekoracja, stylizacja zdjęcia itp)!
Gotową pracę wraz z linkiem do użytego przepisu, imieniem i miejscem zamieszkania przesyłać należy na mój adres mailowy dietetyczniewkuchni@gmail.com

Krótki regulamin:

1. Konkurs rozpoczyna się w dniu dzisiejszym tj 25.10.2014 i potrwa dwa tygodnie, ostatnim dniem przyjmowania zgłoszeń będzie zatem sobota 8.11.2014.
2. Zadaniem konkursowym jest przygotowanie fotografii dowolnej potrawy z bloga www.dietetycznie-w-kuchni.blogspot.com w klimacie halloween, a następnie przesłanie jej w wyznaczonym terminie na adres mailowy dietetyczniewkuchni@gmail.com wraz z imieniem, linkiem do przepisu i miejscem zamieszkania.
3. Nagrodami w konkursie są odpowiednio
I - Ceramiczna patelnia grillowa ufundowana przez firmę Ballarini oraz konsultacja dietetyczna w Centrum Edukacji Żywieniowej i Sportu
II - Zabieg dla dwojga (masaż olejem kokosowym) od MYMASUJEMY
III - Zestaw do pieczenia ciast od Ballarini
IV - Bon o wartości 100 zł na zakupy w sklepie ekologicznym Fitness Food
4. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone do tygodnia po jego zakończeniu poprzez publikację na blogu oraz na stronie DF na facebooku.
5. Osoby nagrodzone wyrażają zgodę na przekazanie swoich danych teleadresowych celem przesłania wygranej przez sponsora.
6. Przesyłane prace opublikowane będą w galerii konkursowej na fanpage'u bloga.
7. Każdy uczestnik konkursu może zgłosić maksymalnie 3 prace.
8. Zgłoszenia niekompletne, bez wymaganych danych nie będą brały udziału w konkursie.


Życzę wszystkim udanych pomysłów i zabawy przy przygotowaniu potraw i zdjęć, powodzenia!


niedziela, 19 października 2014

Proste muffiny dyniowe bez dodatku tłuszczu i produktów mlecznych

Sezon dyniowy w pełni, a ja zupełnie zapomniałam, że na dyniowe muffiny u mnie przepisu brak.
Zostało mi w lodówce kilka kawałków ugotowanej dyni, którą trzeba było jakoś wykorzystać,
więc stwierdziłam, że to idealny moment na takowy wypiek.
Jako, że zazwyczaj przy pieczeniu babeczek zastępuję tłuszcz sporą ilością bliżej nieokreślonego produktu mlecznego (mleko, jogurt, różnie bywa), pomyślałam, że upiekę coś dla tych, którzy muszą
unikać ich w swojej diecie.

Babeczki są wilgotne i ich konsystencja odrobinę przypomina mi wypieki z fasoli :-)




Muffiny dyniowe
przepis na 8 babeczek


  • 300 g puree z dyni
  • 100 g mąki pszennej razowej
  • 50 g mąki pszennej zwykłej
  • 25 g mąki migdałowej
  • 40 g cukru trzcinowego + 5g cukru waniliowego
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli




Ugotowaną dynie blendujemy dokładnie na puree, jeżeli jest zbyt rzadkie to możemy je chwile pogotować, żeby odparowało.

W misce mieszamy mąki, cukier, proszek do pieczenia , sól i cynamon, a następnie dodajemy jajko i puree z dyni (ostudzone) i mieszamy dokładnie na jednolitą masę, którą następnie przekładamy do silikonowych foremek.

Pieczemy w 180 'C przez 35 minut.



ps. Nadchodzi konkurs z super nagrodami, zaglądajcie! :-)