sobota, 25 kwietnia 2015

Filozofia smaku w Akademii Smaku Bosch

Kocham warsztaty kulinarne!
Jedną z cudownych zalet bycia bloggerem kulinarnym są właśnie zaproszenia na tego typu eventy, które wnoszą bardzo dużo inspiracji do mojego kucharzenia, jak również często przypominają mi o składnikach, których już dawno nie używałam.

Drugi raz miałam okazję gościć w salonie marki Bosch na spotkaniu zatytułowanym "Filozofia smaku". Poprowadziła je Pani Hanna Kucia, dziennikarka, która nakłoniła nas do skupienia się nad podstawowymi smakami, było trochę teorii, chemii i budowy kubków smakowych.. :-)

Warsztaty były podwójnie fajne, ponieważ mógł mi towarzyszyć mój narzeczony, który śmigał przy szatkowaniu znacznie sprawniej niż ja, a potem królował przy smażeniu steków.
Przednia zabawa - polecam wszystkim wspólne gotowanie jako formę spędzania wolnego czasu.
Nawet jeśli za warsztaty musimy trochę zapłacić, to jakby nie patrzeć kończą się one bardzo obfitą kolacją zazwyczaj ze sporą dokładką, więc czasem zamiast iść do restauracji pobawcie się w kuchni! :-)















Smaków było całe mnóstwo, partnerem imprezy był producent znanego wszystkim Tabasco oraz sosów sojowych Kikkoman także dania były dobrze doprawione i bardzo wyraziste.

W menu znalazły się:
- Steki w sosie teriyaki z dzikim ryżem oraz groszkiem cukrowym
- Karmelowe połamańce - ciasteczka z ziaren z dodatkiem czekolady
- Sałatka z soczewicy, pieczonych warzyw i sera halloumi
- Roladki z bakłażana z jagnięciną i kremowym serkiem
- Gazpacho

Wszystko było pyszne, ale moim faworytem była zdecydowanie sałatka (chyba nigdy nie jadłam tego sera!) i ciasteczka, bo w głębi serca jestem słodkolubnym potworem.

Dziękuję wszystkim kuchennym towarzyszom, firmom Kupiec, Frisco, Bonduelle, Develey oraz marce Bosch  za ponowne zaproszenie! Zainteresowanych przepisami, które realizowaliśmy proszę o kontakt mailowy podzielę się PDFem! :-)



czwartek, 23 kwietnia 2015

środa, 15 kwietnia 2015

Wegańska pasta cytrynowo - bazyliowa z groszku i awokado

Od jakiegoś już czasu przymierzałam się do zrobienia pasty z groszku i awokado.
Okazało się, że groszek mrożony to chyba jakiś towar deficytowy w ostatnich czasach, 
bo dopiero na zakupach w Tesco udało mi się go kupić, szperałam wcześniej w 4 sklepach
i nic! Nawet w pewnym momencie przyszła mi do głowy desperacka myśl zakupienia marchewki z groszkiem i oddzielenia jednego od drugiego niczym ten kopciuszek, ale ostatecznie puknęłam się w głowę i stwierdziłam, że może w jakimś hipermarkecie się z nim w końcu zejdę.

Pewnie większość z Was zna wersję czosnkową rzeczonej pasty.
Kocham czosnek, nie przeszkadza mi bycie czosnkiem w zaciszu własnego domostwa przez pół dnia, ale pomyślałam, że jednak miło by było zmiksować jakąś łagodniejszą wersję, którą możemy też ze spokojem zabrać do pracy.. :-)
Cytryna przeszła moje najśmielsze oczekiwania.. koniecznie spróbujcie!




Wegańska pasta cytrynowo - bazyliowa z groszku i awokado
przepis na około 250 g pasty, kaloryczność w 100 g:

  • 100 g mrożonego groszku
  • 60 g awokado
  • 70 g cukinii
  • garść świeżej bazylii
  • sok z 1/2 małej cytryny (ok 3 łyżki)
  • skórka otarta z 1/2 cytryny
  • 1/3 łyżeczki soli
  • świeżo zmielony pieprz



Do gotującej się wody wrzucamy groszek oraz plastry cukinii, gotujemy około 5 minut, odcedzamy i odstawiamy do ostygnięcia.

Do ugotowanych warzyw dodajemy kawałki awokado (koniecznie dojrzałego, miękkiego), świeżą bazylię, sok, oraz skórkę z cytryny, doprawiamy odrobiną soli i świeżo zmielonego pieprzu.
Całość blendujemy dokładnie na gładką pastę.




Pasta nadaje się zarówno do kanapek jak i np do makaronu, świetnie udaje też hummus :-)


niedziela, 12 kwietnia 2015

Naleśnilla!

Już od bardzo dawna zabierałam się do tego przepisu.
Obalanie fastfoodowych mitów to moje ulubione zajęcie jeśli chodzi o kuchenne eksperymenty,
także dziś po powrocie z uczelni stwierdziłam, że mam wszystkie składniki i mogę działać!
O czym mowa? No o tortilli oczywiście. U mnie dziś będzie naleśnilla, bo placek jest czymś raczej przypominającym grubszy, razowy naleśnik lub omlet.
Rzeczona podróbka tortilli została powyginana, pognieciona, nie rozpadła się, więc zdała test!
Chciałam dodać jeszcze więcej warzyw, ale niestety nie należy w tym przypadku aż tak bardzo szaleć, bo trzeba brać pod uwagę realne możliwości zawinięcia i trzymania naleśnilli.

Wbrew pozorom nic trudnego, a danie faktycznie jest bardzo "fast"! :-)



Dietetyczna tortilla czyli "naleśnilla" z kurczakiem i papryką

naleśnilla:
  • 1 jajko
  • 50 ml wody
  • 5 g mielonego lnu
  • 20 g razowej mąki pszennej lub żytniej
  • 1 łyżka oregano
  • świeżo zmielony pieprz
  • spora szczypta soli
  • 1 łyżeczka oleju rzepakowego do smażenia
wypełnienie:
  • 2 garści posiekanej kapusty pekińskiej
  • 2 łyżki jogurtowego sosu czosnkowego
  • kilka listków świeżej bazylii
  • czerwona papryka
  • 100 g kurczaka
  • odrobina soli, curry, ostra papryka


Patelnię skropić odrobiną oleju rzepakowego, dobrze (!) rozgrzać.
Wszystkie składniki na ciasto roztrzepać, wylać na patelnię i smażyć po ok 1-2 minuty z obu stron, a następnie ściągnąć na talerz.

Kurczaka pokroić w paski, natrzeć solą, ostra papryką i curry, podsmażyć na suchej patelni.

Przygotowany placek posmarować sosem czosnkowym, nałożyć posiekaną kapustę pekińską oraz bazylię, następnie kurczaka, a na końcu pokrojoną w paski paprykę.



Dodatki ułożyć możliwie jak najwyżej, mniej więcej tak aby dolna połowa naleśnika była pokryta tylko kapustą. Placek zawijamy połową do góry, a następnie boki do środka. Dół można owinąć folią aluminiową, żeby łatwiej było trzymać całość.



Wiosna w końcu nadeszła, czekamy na półki zasypane warzywami! :-))


piątek, 3 kwietnia 2015

Koktajl z awokado, jabłkiem i pietruszką

Tak mnie dzisiaj jakoś naszło na koktajl z rana w ten postny dzień.
Bez historii, ląduje do kolekcji zielonych miksów, gęstych, wymagających grubej słomki :-)
Oczywiście bez jogurtu da się też, można pominąć, zastąpić większą ilością soku/herbaty.


 

Koktajl z awokado, jabłkiem i pietruszką

  • 1/2 dojrzałego awokado
  • 1/2 pomarańczy
  • łyżka soku z cytryny
  • 1 małe jabłko
  • 2 łyżki natki pietruszki
  • 3 łyżki jogurtu naturalnego
  • 50 ml soku jabłkowego + 50 ml zielonej herbaty
  • 1 łyżeczka siemienia lnianego




Pomarańczkę przekrawamy w pół, sok wyciskamy do kubka lub kielicha blendera.
Skórkę z połówki owocu ucieramy i dorzucamy do soku.
Następnie dodajemy kolejne składniki: utarte na papkę jabłko, kawałki awokado, sok z cytryny, pietruszkę, siemię, jogurt i sok jabłkowy oraz zieloną herbatę.
Wszystkie składniki blendujemy na gładki mus i przelewamy do wysokiej szklanki.




Wesołych i spokojnych Świąt! 
Zjedzcie koniecznie kawałek ciasta, żeby nie zwariować wśród tej kulinarnej dobroci :-)


niedziela, 29 marca 2015

Białkowe placki jaglane

Dzisiaj będzie przepis trochę inny niż zwykle, a mianowicie z użyciem odżywki białkowej, 
a precyzyjnie rzecz ujmując izolatu o smaku czekoladowym.
Na co dzień nie używam preparatów wysokobiałkowych, mimo, że od 2 lat "mieszkam" na siłowni, a od pół roku 3-4 razy w tygodniu ćwiczę porządnie siłowo. 
Zwykle przygotowywane przeze mnie posiłki wystarczają mi na pokrycie zapotrzebowania na białko, chociaż z miłości do słodkich śniadań mam czasem problem z odpowiednią jego podażą w tym posiłku, a jest ono równie ważne jak poranna dawka węglowodanów.

Abstrahując jednakże od mojej diety, to wreszcie (choć powinnam nie zapeszać :D) udało mi się namówić mojego narzeczonego na wejście w posiadanie karty multisport i rozpoczęcie przygody z siłownią. Tomek jest typowym ektomorfikiem, choćby zjadł słonia to następnego dnia i tak będzie jeszcze pół kilo chudszy, także przyda mu się kilka przepisów z użyciem odżywki, szczególnie, że ze śniadaniami w ogóle u niego kiepsko.

Placki są "bezjajeczne", niestety nie wegańskie, ponieważ izolat nie jest "veganfriendly", ale za to nie zawiera laktozy i jest odpowiedni dla osób unikających produktów mlecznych.

Pewnie przewinie się tu jeszcze trochę przepisów białkowych, bo wiem, że wśród czytelników jest pewna grupa, która takie preparaty stosuje.





Czekoladowe placki białkowe z kaszy jaglanej
Kalorie: 395   Białko: 29g   Tłuszcze: 16g   Węglowodany: 34g
  • 35 g kaszy jaglanej
  • szczypta soli
  • 1 miarka izolatu czekoladowego Activehero
  • 20 g mąki kokosowej
  • 1 łyżka mielonego siemienia lnianego
  • 80 ml wrzątku
  • 1 łyżeczka oleju rzepakowego




Kaszę jaglaną gotujemy w lekko osolonej wodzie, odcedzamy.
Siemię zalewamy w szklance wrzątkiem, odstawiamy na 5 minut, a następnie przelewamy do kaszy,
dodajemy również izolat, mąkę kokosową i dokładnie mieszamy.

Otrzymaną masę (będzie gęsta) w porcjach (po 1 kopiastej łyżce) przekładamy na dobrze rozgrzaną, skropioną lub spryskaną olejem patelnię i dociskając formujemy okrągłe placuszki, które smażymy 2-3 minuty z obu stron.

Podana kaloryczność dotyczy placków bez dodatków - najlepiej będą smakowały w towarzystwie świeżych owoców i/lub ulubionych bakalii.




Placuszki są fajne zarówno na ciepło jak i na zimno i idealnie smakują z dodatkiem świeżych owoców i orzechów. Tak na prawdę w formie małych krążków (wielkości dużej łyżki stołowej) na zimno mogą udawać ciasteczka, bo robią się bardzo sztywne :-)

Dodatkowo firma ActiveHero ufundowała dla Was nagrody w konkursie facebookowym, na który serdecznie zapraszam! Do wygrania preparaty i fajne lunchboxy :-) --- KONKURS ---


czwartek, 26 marca 2015

Cheat po indyjsku

Kocham indyjską kuchnię.
Jestem w tym temacie zupełnym laikiem, co objawia się głównie sypaniem garam masala i przypraw korzennych tonami, gdzie popadnie.
Czasem jednak nachodzi mnie też na małe szaleństwa w postaci wypadu do indyjskiej restauracji i zamówienia mojego ulubionego dania "tikka masala" lub (zupełnie nie pamiętam jak nazywającego się) kurczaka w pysznym sosie z orzechów nerkowca. Co więcej los sprawił, że mieszkam 200 metrów od mokotowskiej Mandali.

Tym razem jednak przy okazji kolejnego babskiego spotkania z Kasią i Pauliną zamówiłyśmy sobie pyszności w dowozie przez PizzaPortal.pl z India Express i choć dania wydawały mi się być jakoś inaczej przygotowane to były równie pyszne i równie ogromne co te, które jadałam wcześniej.
Ja na prawdę potrafię zjeść dużo, ale porcje indyjskiego jedzenia to klasyczny grzech obżarstwa! 
Tym samym właściwie każdej z nas dostał się jeszcze obiad na drugi dzień.






Przy okazji spotkania wyszperałam przepis (TU), który miał być deserem, ale właściwie bardziej pasowała mi na przystawkę lub po prostu słodkawy dodatek warzywny do dania obiadowego.. na pewno fajnie zgra się z mięsem drobiowym.




Gajar Ka Halwa
przepis na 3-4 porcje
  • pół kilograma marchwi
  • 1 łyżka masła klarowanego
  • szklanka mleka
  • 2 łyżki miodu lub cukru
  • 2 łyżeczki rodzynek
  • garstka migdałów
  • pół łyżeczki kardamonu

Migdały siekamy i prażymy na patelni, rodzynki zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na 20 min. Marchew trzemy na na najmniejszych oczkach tarki (my oczywiście utarłyśmy na dużych, więc nie wyszło tak jak miało wyjść ;-) ).
Na rozgrzanej patelni rozpuszczamy masło, dorzucamy startą marchew i doprawiamy kardamonem. Marchew smażymy na małym ogniu przez kilka minut, mieszając i uważając aby się nie przypaliła.

W rondelku gotujemy mleko – gdy zacznie wrzeć przelewamy na patelnię z marchewką, wciąż mieszamy. Kiedy mleko znacznie się zredukuje, dodajemy cukier/miód i ponownie mieszamy do momentu całkowitego odparowania. Studzimy chałwę, dodając przedtem rodzynki i migdały (my studziłyśmy ją w małych kubeczkach tworząc potem formę "babeczki").
Gajar Ka Halwa można podawać zarówno na ciepło jak i na zimno.



 A Wy? Macie swoją ulubioną kuchnię?:-)